izmir çocuk escort çocuk escort antalya istanbul escort çocuk çocuk escort izmir orospu izmir cocuk escort bayan orospu izmir escort orospu bayan antalya istanbul cocuk escort cocuk escortlar izmir ankara size dar gelir ankara cocuk escort cocuk bayan ankara ankara cocuk escort ankara travesti escort cocuk ankara cocuk escort ankara ankara cocuk escort ankara escort escort ankara ankara eskort eskort ankara ankara eskort bayan ankara escort bayan escort bayan ankara ankara escort bayanlar ankara çocuk escort ankara escort escort ankara ankara escort bayan bayan ankara escort escort bayan ankara ankara escort bayanlar ankara çocuk escort ankara escort escort ankara cocuk pornosu
PakietyTurystyczne.pl - 29 listopada 2013
Pierwsza wyprawa rybna z synem

Pewnego popołudnia, jak słoneczko było piękne na niebie, wybraliśmy się z synem i kumplem na przejażdżkę wzdłuż rzeki Supraśl. Była godzina mniej więcej 16 jak wystartowaliśmy. Przyjemny sierpniowy wiaterek jeszcze bardziej zachęcał do drogi, gdyż w tym roku lato było wyjątkowo ciepłe.

Początek wyprawy był spokojny, głównie dzięki nowym ścieżkom rowerowym w Białymstoku oraz okolicach, które pozwalają swobodnie przemieszczać się i czerpać przyjemność z jazdy rowerem. Jednak kiedy dotarliśmy do rzeki, trasa zaczęła być bardziej wymagająca. Co raz wystawała jakaś większa kępa trawy, to w sypkim piasku ślizgała się opona lub trzciny blokowały przejazd dalej. Kilka razy musieliśmy schodzić z roweru, ale to przede wszystkim wtedy, gdy znaleźliśmy jakąś fajną miejscówkę nad wodą. Bo przecież nie wybraliśmy się tylko na rower!

- Dobra tutaj będzie dobrze! – powiedziałem do kompanów

- Tato, a czy tutaj uda Nam się złapać jakiegoś klenia i szczupaka? – zapytał się mały, który niedawno skończył 3 lata

- Pewnie tak synku, zobaczymy co upolujemy na spinning… – odparłem

Położyliśmy rowery, wyciągnąłem mały, teleskopowy spinning z plecaka, wybraliśmy obrotówkę, zamach i ciach do wody, pod drugi brzeg, zaraz przed trzciny.

- Choć synu, będziemy razem ściągać.

Kilka szybkich ruchów kołowrotkiem i …

- Tato, Tato coś mamy!! Czy to szczupak?

- No faktycznie coś jest. Ciągniemy dalej i zaraz sprawdzimy.

Tym razem to był piękny „garbus” – Okoń. Walczył tak zaciekle – nic dziwnego, że młody pomyślał o szczupaku.

- To co dajemy buziaka na drogę i z powrotem do wody.

- Ja chcę go wypuścić! – podskakiwał mały – Płyń rybko dalej, może kiedyś się jeszcze spotkamy.

- Dobra czas znaleźć kolejną miejscówkę. Jedziemy. – zadecydowałem i ruszyliśmy dalej ku powoli zachodzącemu słońcu.

Kumpel wziął wędkę w rękę, żeby zaraz znowu nie trzeba było rozkładać. W między czasie spotkaliśmy miejscowego, który również czaił się na grubą rybę, jednak ogólnie była cisza i spokój. Żadnych samochodów, tylko my i natura. Niby nie tak daleko od dużego miasta, a jednak tak dziewiczo.

Gdy słońce zaczęło coraz szybciej się chować za horyzontem, postanowiliśmy że czas wracać. Kolega dwa razy zarzucił, ale niestety tym razem rybki nie za bardzo brały. Jedynie młody miał farta, ale chyba coś w tym jest… jeśli nie nastawiasz się na sukces, to sukces sam Ciebie znajdzie.

Do góry Komentarze (0)

Komentarze